Forum Polonii Strona Główna Forum Polonii
Polish Community Forum

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
Choose language:


Poprzedni temat «» Następny temat
Zakaz mówienia po polsku na Jersey
Autor Wiadomość
Turek 

Wiek: 27
Dołączył: 28 Gru 2009
Posty: 29
Skąd: Chojnice/Szczecin/Jersey
Wysłany: Wto Kwi 13, 2010 10:57 am   Zakaz mówienia po polsku na Jersey

yonash napisał/a:
Pokarzmy im ze Godnie potrafimy reprezentować nasz kraj (chyba że ktoś jest już tak angielski ze nie czyje się polakiem to nie musi przychodzić)


Mocno powiedziane ale niestety prawdziwe !!! Niejedkrotnie spotkałem się na tej wyspię z np. Panią Małgorzatą , która słysząc jak rozmawiam z dziewczyną w języku polskim - zapytała - "Yes please? How Can I Help U ? " - no idalsza rozmowa również po angielsku - a tabliczka na piersi z imieniem MAŁGORZATA - ŻENADA, ŻENADA I JESZCZE RAZ ŻENADA !!!

Pozdrawiam...
 
 
     
domo77jsy 
domo77jsy

Wiek: 34
Dołączył: 06 Kwi 2010
Posty: 14
Wysłany: Wto Kwi 13, 2010 1:19 pm   Prawda

Prawda, jest to zenujace, ale...

Nie chce oczywiscie nikogo bronic, warto jednak pamietac, ze niektore firmy maja zasady, iz nawet obslugujac klienta nalezy rozmawiac po angielsku. Przykre , ale prawdziwe. A co jesli ktos nie umie sie po angielsku wypowiedziec? Pech. Takich osob jak p. Malgorzata jest niestety coraz wiecej. Sam z taka parcowalem. Dziewczyna wiedzac ze jestem Polakiem i slyszac nieraz jak rozmawiam poPolsku nie dosc, ze nigdy nie zamienila ze mna slowa po polsku, to nawet nigdy nie odpowiedziala na moje powitanie po angielsku.

Z drugiej tez strony, osobiscie uwazam ze ocena ludzi po ich wygladzie i zaczynanie rozmowy od razu po polsku - bez slyszenia wczesniej czy dana osoba jest Polakiem - jest co najmniej niegrzeczne. Sam popelnilem ten blad dwa razy i zamiast na Polakow nacialem sie na... Slowakow. Ich akcent, bardzo slowianski, gdy rozmawiali ze mna po angielsku byl bardzo mylacy.

Dlatego z jednej strony warto troche znizyc loty, a z drugiej okazac choc odrobine dobrego wychowania.

Niewazne.. troche zaczynamy odchodzic od glownego tematu.
 
     
Turek 

Wiek: 27
Dołączył: 28 Gru 2009
Posty: 29
Skąd: Chojnice/Szczecin/Jersey
Wysłany: Pią Kwi 16, 2010 7:55 am   

domo77jsy napisał/a:
Nie chce oczywiscie nikogo bronic, warto jednak pamietac, ze niektore firmy maja zasady, iz nawet obslugujac klienta nalezy rozmawiac po angielsku. Przykre , ale prawdziwe.


Ta pani rozmawiała z koleżanką z pracy po Polsku w mojej obecności (dokładnie - pytała o coś). Dodam, że będąc innym razem w tym miejscu słyszałem jak obsługując innych polaków rozmawia z nimi po Polsku !

Co poniektórzy pozjadali już wszystkie rozumy świata i starają się ukryć swoje pochodzenie przed rodakami i to jest właśnie żenującę! Jak to powiedział kolega yonash są tacy Ą Ę, że już zapomnieli Polskiego !!!
yonash napisał/a:
(chyba , że ktoś jest już tak angielski , że nie czuje się Polakiem to nie musi przychodzić)


A ich angielski akcent aż razi - są śmieszni!

domo77jsy napisał/a:
A co jesli ktos nie umie sie po angielsku wypowiedziec? Pech.


Nie wiem czy do Mnie pijesz kolego ale z angielskim nie mam większych problemów :)

domo77jsy napisał/a:
Z drugiej tez strony, osobiscie uwazam ze ocena ludzi po ich wygladzie i zaczynanie rozmowy od razu po polsku - bez slyszenia wczesniej czy dana osoba jest Polakiem - jest co najmniej niegrzeczne.


A kto powiedział,żę rozmowa zaczeła się po polsku ??? I kto powiedział coś o ocenianiu po wyglądzie???

Sprostuję : Tabliczka z imieniem MaŁgoRZata - moim zdaniem typowo POLSKIM imieniem... Rozmawiam z panią M. oraz dziewczyną po angielsku, ale żeby było łatwiej i szybciej konsultuje pewne sprawy z dziewczyną w języku polskim. Pani M. chcąc nie chcąc słyszy nasze konsultacje i kontynuuje do nas po angielsku gdzie pare minut wcześniej krzyczała coś do koleżanki po Polsku...

Pozdro for all POLnglish people :ok:
 
 
     
Aga

Dołączył: 05 Lip 2007
Posty: 55
Wysłany: Wto Kwi 20, 2010 7:57 pm   

Napewno zaraz sie posypia nazwy i wyzwiska typu anty-Polka wstydzaca sie swojego jezyka albo ze nie patriotka i tp itd, ale ja nie widze nic dziwnego w porozumiewaniu sie Polakow w urzedowym jezyku kraju na terenie instytucji tego kraju. Ta przykladowa Pani Malgorzata zostala przez te instytucje zatrudniona i nie rozumiem dlaczego ma sie zastanawiac przy podejsciu kazdego klienta w jakim jezyku ma rozmawiac. Uwazam ze jesli zdecydowalam sie na zamieszkanie w danym kraju to powinnam zrobic wszystko zeby nauczyc sie jezyka i poznac zwyczaje tego kraju. Polskosc mozna pielegnowac i manifestowac w inny sposob, niz przy okienku w banku, na przyklad na polskiej mszy czy na spotkaniach Polonii. ( chyba , ze sie nie rozumie czegos, to przeciez wtedy mozna po prostu poprosic o pomoc po polsku). Na Jersey nie ma zadnych klubow Polonii ,bo nie ma kultury takiej jaka panuje w Anglii wsrod emigrantow ,ktorzy znalezli sie na obczyznie po Drugiej Wojnie Swiatowej i od lat pielegnuja swoja Polskosc. Nie przeszkadza im to zajmowac wysokich stanowisk w brytyjskich firmach i swobodnie porozumiewac sie w pracy w jezyku angielskim.
 
     
matilda

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 284
Skąd: St. Helier obecnie
Wysłany: Wto Kwi 20, 2010 10:55 pm   

Hello :) coz, ja mysle ze jesli dana polskojezyczna osoba obsluguje innego Polaka to powinna zastosowac sie do zyczenia klienta, co do tego w jakim jezyku chce sie porozumiewac! przciez ''klient to nasz pan!'' (customer is the king :) I ja taka zasade mialam kiedy pracowalam i na hotelowej recepcji (owszem zdarzali sie goscie- bankowcy z Polski) i w kafejce: kiedy obslugiwalam Polaka to wybor nalezal do niego po jakiemu chce gadac!
I ja tez bym sobie zyczyla aby oslugujace mnie osoby mi odpowiadaly w takim jezyku w jakim je zagaduje! O! :threaten:
 
     
Jack_Daniels7 

Dołączył: 16 Lis 2009
Posty: 14
Wysłany: Sro Kwi 21, 2010 8:37 am   

Siema :okej: pozwolę sobie wtrącić słówko.Otóż załatwiałem razu pewnego sprawę urzędową , i czekając na swoją kolej (byłem z towarzyszką mego życia) rozmawialiśmy w języku ojczystym rzecz jasna, osoba obsługująca też była jak się okazało , przysłowiową " Małgosią" (100%) .Podchodzę do okienka (bo teraz moja kolej ) i słyszę te słowa , sorka ale nie możemy załatwiać sprawy w j.polskim(rozumiem, urząd angielski więc i język urzędowy) spoko. Załatwiłem sprawę i czekając na dokumenty usiadłem z boku.Do okienka podchodzi następna osoba(kobieta) i jak się okazuje kumpela "Małgosi".Siema!siema!co słychać?jak leci? , itd. O dziwo ! sprawę załatwiły w języku polskim(można?), no chyba że kumpela "Małgosi"zna szefa,w co wątpię. I tak to moi drodzy jest z naszym ojczystym językiem na wyspie :bezradny: .
 
     
krzys1 

Dołączył: 26 Kwi 2008
Posty: 24
Skąd: Szuflandia
Wysłany: Sro Kwi 21, 2010 10:16 pm   

ZGADZAM SIE W 100% Z AGA.
JESLI JEST POLAK ZATRUDNONY W BANKU LUB INNYM URZEDZIE, TO NIKT GO NIE ZATRUDNIAL TAM NA STANOWISKU TLUMACZA.
JESLI ZAS ANGLIK PRZYJEZDZA DO POLSKI, TO CHYBA NIE JEST OBSLUGIWANY W KAZDYM URZEDZIE PO ANGIELSKU.
MIESZKAMY W KRAJU ANGLOJEZYCZNYM,WIEC JEST OCZYWISTE, ZE W URZEDACH ROWNIEZ MOWIA PO ANGIELSKU I NIE MA ZNACZENIA SKAD KTOS POCHODZI.
PROSZE WYNAJAC SOBIE TLUMACZA, A JAK NAM WYSTAWI RACHUNEK, TO MOZE WTEDY USWIADOMIMY SOBIE, ZE CZAS ZACZAC UCZYC SIE TEGO JEZYKA.
POZDRAWIAM.
 
     
Jack_Daniels7 

Dołączył: 16 Lis 2009
Posty: 14
Wysłany: Czw Kwi 22, 2010 7:53 am   

Siema :okej: Moi mili, nawiązuje do paru wypowiedzi.Są na wyspie ludzie,którzy nie znają dobrze języka(są to osoby starsze lub rodzice niektórych z nas) i też nie stać ich na tłumacza(ale mają życzliwych znajomych).Jednym nauka przychodzi trudno(bo nie te lata)inni pracują godzinami(taka jest prawda)."Małgosia" np. zna 4 języki i przychodzi do niej jedna z tych osób wymienionych wcześniej lub narodowości francuskiej (nasza Małgosia zna francuski)chcąc załatwić sprawę.Więc co stoi na przeszkodzie w angielskim urzędzie załatwić po francusku(jeżeli Francuz ma ochotę mówić w swoim języku a nie urzędowym) , albo co stoi na przeszkodzie okazania trochę życzliwości dla osób mającym kłopot z j.angielskim? A i jest jeszcze następna grupa taka jak krzys1,które to świetnie znają angielski ale tylko dla siebie. Smutne to ale prawdziwe niestety. Przypomniał mi się też cytat Hipokratesa- "Przede Wszystkim Nie Szkodzić"-ale to nie tyczy się Polaków,szkoda... :bezradny: :papa2:
 
     
Aga

Dołączył: 05 Lip 2007
Posty: 55
Wysłany: Czw Kwi 22, 2010 10:48 am   

Ludzie, zastanowcie sie, wszedzie trzeba zachowywac zdrowy rozsadek. Niejaki pan Turek nie moze zrozumiec, ze pani Malgosia prowadzi z nim rozmowe w banku w jez. angielskim. Pani Malgosia nikomu nie szkodzi i nie lamie zasad Hipokratesa, gdyz pan Turek stwierdza sam, iz z angielskim nie ma problemow. Zgadzam sie co do osob starszych, rodzicow itp itd, ze mozna im pomoc i porozumiec sie wtedy po polsku. Ale jesli nie ma takiej potrzeby, to po co? Nie mozna zrozumiec, ze pani Malgosia ma przed soba komputer, gdzie wszystko jest w jez. angielskim, wszystkie operacje, rachunki etc maja nazewnictwo angielskie i w takim sie obraca pani Malgosia. Jest jej latwiej i robi to z rozpedu, przychodzi jej to naturalnie, bo rutynowo te prace wykonuje w jez. angielskim ( nie mam tu rutyny na mysli w znaczeniu negatywnym). Moze jest ciezej zrozumiec komus taka sytuacje jesli nie ma do czynienia z jezykiem angielskim w pracy, ma wokolo tylko Polakow i ewentualnie jakies warzywa i traktor. Nie chce byc niegrzeczna, ale czepianie sie takich rzeczy, jesli samemu sie stwierdza, ze zna sie jezyk angielski mnie smieszy.
Z drugiej strony ,mimo ze doskonale rozumiem te osoby nie wladajace jezykiem angielskim ( moi wlasna mama sie do takowych zalicza i bardzo jestem wdzieczna jesli ktos okaze jej pomoc), to nie rozumiem jak mozna przebywac w kraju na przyklad 8-9 lat i nie nauczyc sie wcale jezyka. To juz jest po prostu ignorancja. Potem sa takie kwiatki, ze po tylu latach pobytu na wyspie taka osoba nie pojdzie sama do Social Security albo nie odpisze jednego zdania na maila od pracodawcy, i jeszcze wydaje sie to takiej osobie calkowicie naturalne, no przeciez nie jest ''Angolem'', tylko dumnym z siebie Polakiem.
Common sense, people:))))))
 
     
matilda

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 284
Skąd: St. Helier obecnie
Wysłany: Czw Kwi 22, 2010 6:24 pm   

Whatever ludzie! A ja jestem w moim bank obslugiwana zawsze po polsku , jesli rozmawiam z Polakiem i jestem z tego powodu szczesliwa, choc z Angielskim nie mam problemu.
A inni pracownicy banku czasem mnie nawet PYTALI , czy chcialabym DLA ULAWIENIA , rozmawiac z ich polskojezycznym pracownikiem!!! Odmawialam jesli akurat pierwszy podszedl kto inny ale to tez bylo sympatyczne. Klient nasz pan! !!
 
     
krzys1 

Dołączył: 26 Kwi 2008
Posty: 24
Skąd: Szuflandia
Wysłany: Czw Kwi 22, 2010 8:24 pm   

No wlasnie, roznica polega na tym czy to klient czy petent.
W firmach sa to klienci, gdzie pracodawcy maja powod aby rozmawiac z klientem w ich jezyku, bo maja z tego profit, czyli zysk, w urzedach natomiast jest petent, wiec nie jest w ich gestii aby pracownicy rozmawiali z petentami po Polsku, gdyz urzad nie ma z tego zadnego zysku.
Nalezy rowniez wspomniec o jeszcze jednej rzeczy, a mianowicie o tym, ze powod dlaczego nie mozna mowic we wlasnym jezyku jest taki, iz nie maja oni wtedy kontroli nad tym, czy to co jest petentowi mowione jest poprawne i zgodne z prawda.
Chodzi to, o jak to oni nazywaja, "confidentiality", gdzie nie zawsze mozna wszysko powiedziec, bo sa pewne zasady, co to ktorych trzeba sie trzymac, aby byc lojalnym wobec pracodawcy i nie stracic pracy.
Wszystko to dla mnie jest bardzo jasne i zrozumiale.
W Polsce byloby zupelnie tak samo.

Pozdrawiam i proponuje zakonczyc temat, gdyz mysle, ze wszystko juz zostalo wyjasnione.
 
     
matilda

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 284
Skąd: St. Helier obecnie
Wysłany: Pią Kwi 23, 2010 8:19 pm   

Okay, rozmumiem to rozroznienie... Jednak nie wydaje mi sie zeby w wiekszosci urzedow pracownicy mieli polecenie poslugiwac sie angielskim. Ja sama przyjmuje petentow raczej niz klientow i owszem powinnam mowic raczej po angielsku... ale nie mam zakazu mowienia po polsku. Boss wyraznie mi powiedzial zebym sama rozstrzygala kiedy mowienie po polsku jest uzasadnione.
A jesli ktos rzeczywiscie ma zakaz (a nie sobie tak zalozyl i stosuje sie do tej zasady kiedy mu sie podoba) to mysle, ze calej dyskusji i wyrzutow by nie bylo, gdyby taki polski urzednik powiedzial po prostu 'przepraszam ale to zasada urzedu aby mowic po angielsku' albo cos w tym rodzaju. (company's policy). Ja tak mowie kiedy trzeba i jakos nikt sie wtedy nie oburza. Wystarczy grzecznie petenta poinformowac.
 
     
hedone69 

Wiek: 25
Dołączył: 01 Mar 2010
Posty: 5
Wysłany: Nie Kwi 25, 2010 2:52 am   

Panie moderatorze prosze zamykac szybko rozmowy nie zwiazane z tematem, niewazne jaka bylyby ciemnota jak to : musimy tam byc, poznamy lokalne wladze i pokazemy, ze jestesmy prawdziwymi polakami, a nie angolami. Proponuje wam walnac glowa o mur to moze ockniecie sie z Katolandii i zobaczycie czym jest prawdziwe zycie. Nie zaprzecze ze katastrofa polskiego samolotu nie powinna byc uhonorowana lecz niektorzy chca wynosic narodowych partaczy na oltaze. Wracajac do tematu: okreslenie Angol w stosunku do Polaka nie ma racji bytu tutaj, to jest Jersey i liczy sie ile siedzisz na tej wyspie lub ile masz siana (w koncu to raj podatkowy). Rozmowa tutaj poszla w strone pani Malgosi, nie znam kobieciny, ale domyslam sie ze mowi po angielsku, niewazne czy domysla sie czy to Polak czy nie, bo w koncu to jej praca mowic w urzedowym jezyku. Do wszystkich Polakow: uzyjcie jezyka polskiego jezeli widzicie rodaka w urzedzie, kafejce czy gdziekolwiek i nie stresujcie sie jezeli odpowie wam w urzedowym, to jego praca.
 
     
matilda

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 284
Skąd: St. Helier obecnie
Wysłany: Nie Kwi 25, 2010 11:58 am   

Srasznie sie nieskladnie wyrazasz...Zrozumialam tylko tyle ze Kaczynskiego nie lubilas/les.. :alien59:
 
     
gg 

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 01 Gru 2007
Posty: 51
Skąd: St. Helier
Wysłany: Nie Kwi 25, 2010 2:16 pm   

A co powiecie o takiej sytuacji : Raz na jakiś czas wpadam po jedzonko do pewnego take away'a. Jest tam bardzo miła polska obsługa i zawsze jakos nie było problemu z porozumieniem sie po polsku ( angielski mam na poziomie b dobrym ale kiedy moge to wole uzywac polskiego ). Az pewnego dnia ( tydzien temu to było) wpadam - widze starą obsadę wiec wale do pani po polsku co chce - wyobrazcie sobie moje zaskoczenie kiedy w odpowiedzi słysze - SORRY, I'M NOT POLISH. Po czym kobieta odwraca sie do koleżanki i rozmawia z nią po polsku!!!! Ja jestem głupi czy ktos ze mnie głupka zrobił ? Nie musze dodawac ze stracili klienta ....
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB GroupMapa Forum

Szkolenia bhp Wrocław | Szkolenia PPOŻ | Audiobooki | wyspa Jersey | Logo dla firmy



klimatyzacjaokulary ray banśrodki czyszczące ekologicznehurtownia bhpzaproszenia