Forum Polonii Strona Główna Forum Polonii
Polish Community Forum

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
Choose language:


Poprzedni temat «» Następny temat
pewnie sie czepiam ;)
Autor Wiadomość
radiaga


Dołączył: 13 Mar 2007
Posty: 201
Skąd: St. Helier (z Warszawy)
Wysłany: Sro Mar 14, 2007 10:18 pm   pewnie sie czepiam ;)

:D :P znaczy kobiety nie podlegaja dyskryminacji? :P :D
tzn. poza tym, ze nie maja swojego miejsca na forum gdzie moga sie poskarzyc na dyskryminacje ;)

a tak troche bardziej powazniej:
Czy to takie ulotne wrazenie, czy generalnie na wyspie jest uklad bardziej patriarchalny? Nawet tutejszy PIT zaklada, ze wypelnia go facet, ktory moze ewentualnie wpisac dochody zony...
Ja wiem, ze pewnie oficjalnie jest rownouprawnienie (jest?) ale tak kulturowo - to jak tu sie przedstawiaja te relacje?

i na koniec z zycia wziete...
kupowalem pralke w... JE chyba (obok B&Q). Sobota byla. Mila pani wprowadzila mnie do bazy klientow. Zainkasowala kase i umowila na dostarczenie (w cenie byl darmowy transport): "pralka przyjedzie w czwartek a w srode zadzwonimy do pana umowic dokladnie godzine dostawy".
OK - zadna rewelacja powiedzialbym (nasze EURO dostarczyloby pewnie w tym samym dniu), ale koncepcja z umowieniem dokladnej godziny mi sie spodobala - wiec sie nie czepiam - do czwartku wytrzymam.
Sroda godzina 18... jeszcze nikt nie dzwonil...
No dobra - zadzwonie ja...
"Dzien dobry... moj nr klienta to XXXX... slucham? Nie nie nazywam sie YYYYY i nie mieszkam w St.Martin.. hm... Ale chcialem zapytac o moja pralke, bo obiecalisce zadzwonic no i czekam a tu nic... ok moj telefon to NNNNN... OK - oddzwoni pani zaraz i powie jak dostawa? Super - to czekam :) "...
Mija godzina... zero odzewu... znowu dzwonie...
"Dzien dobry to znowu ja.... A nie z pania rozmawialem?... OK - (jeszcze raz prostuje, ze nie mieszkam w St.Martin i nie nazywam sie YYYYY). A w ogole to ja juz raz dzwonilem i mieliscie oddzwonic... no dobra." Pani mi mowi, ze pojdzie do spedycji i dowie sie osobiscie - po czym oddzwoni (znowu zostawiam nr telefonu).
...
Tym razem nie czekam godzine bo infolinia pracuje do 20...
Dzwonie trzeci raz.
Tym razem jeszcze jest dzien dobry, ale jestem juz troche szorstki...
Tlumacze, ze nie mieszkam w St.Martin, nie nazywam sie YYYY i chcialbym sie dowiedziec kiedy przyjedzie pralka. Po 10 min dyskusji pani mi mowi, ze pralka bedzie jutro i ze musze na nia czekac - nie wiadomo o ktorej godzinie.
Lekko mnie szlag trafil. Powiedzialem pani, ze takiego zlewu klienta to bym sie spodziewal w Polsce, natomiast tutaj oczekiwalem podejscia bardziej pro-klienckiego. Wspomnialem tez, ze _ja_ dzwonie do nich juz 3 raz i ciagle nie wiem kiedy bedzie pralka, a umowa byla, ze _oni_ zadzwonia i powiedza o ktorej bedzie dostawa... pani znowu bierze numer telefonu i mowi, ze oddzwoni...

Tym razem oddzwania po 5 minutach - ktos do obslugi upierdliwych klientow jak mniemam. Mowi cos takiego:
"wie pan, mamy duzo dostaw i musielismy wynajac dodatkowa furgonetke. niestety ta dodatkowa furgonetka nie jest w stanie umowic sie na konkretna godzine. zeby bylo mniej dostaw to pralka pojechalaby naszym transportem i wtedy moglibysmy sie umowic na konkretna godzine. no niestety..."
oo.... szlag mnie trafil...
"a co mnie to obchodzi????? mam caly dzien w domu siedziec z tego powodu????"
pani znowu swoje...
zapytalem czy moge zrezygnowac z zakupu... ach jak sie ucieszyla!!!!, powiedziala ze oczywiscie i czy ma mnie skreslic z listy dostaw? i moze mnie od razu przelaczyc do managera od reklamacji zebym mu nawciskal od razu.. taka byla pomocna :evil:
stwierdzilem, ze tak lekko to nie bedzie - niech wstrzyma dostawe, ale nie odwoluje zakupu - a ja sie osobiscie pofatyguje na rozmowe z kims w sprawie reklamacji... OK? - OK

a w czwartek przed poludniem jakby nigdy nic dzwoni do mnie gosc z furgonetki, ze moze byc za 15 min i czy mi to odpowiada... :shock:

no dobra - moze byc - pralke mam... tylko niesmak pozostal...

Czy ja sie czepiam? Czy to byl przejaw angielskiej flegmy, czy olewania bambusa, co to przyjechal, zajal miejsce pracy i sie stawia?

Bo poza tym incydentem, to musze przyznac, ludzie odnosza sie bardzo przyjaznie i zyczliwie. Zero jakiejkolwiek wrogosci. Wrecz przeciwnie - zyczliwi sa na maksa - az sie troche glupio czuje ;)
_________________
Pozdrawiam,
Radek
(w GG jestem w godzinach pracy - znaczy do 17)
 
 
 
Norweg


Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 19
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro Mar 14, 2007 10:24 pm   Hej!

Na PIT jest teoretycznie facet a to tylko dlatego ze jesli przekroczycie limit i bedziecie płacić podatek to będą zabierać z pensji faceta nie kobiety .... I kto tu jest dyskryminowany .....

A co do pralki to sie przyzwyczaj - wiekszosc tu tak działa ....
 
 
 
radiaga


Dołączył: 13 Mar 2007
Posty: 201
Skąd: St. Helier (z Warszawy)
Wysłany: Sro Mar 14, 2007 10:34 pm   Re: Hej!

Norweg napisał/a:
A co do pralki to sie przyzwyczaj - wiekszosc tu tak działa ....


Znaczy to jednak angielska flegma? (no sie nie da... moze za tydzien sie uda... uu.... a w ogole to na pewno sie nie uda... - narod Klapouchow? ;) )

Czy chodzi Ci o to, ze wiekszosc serwisow tak traktuje Polakow? Bo jesli tak... to bedzie sie dzialo :D Ja nie z takich, co to sie dadza traktowac ;) Gadac z kierownikiem sklepu moge przy okazji kazdych zakupow - no problemo ;)
_________________
Pozdrawiam,
Radek
(w GG jestem w godzinach pracy - znaczy do 17)
 
 
 
sasi 


Dołączyła: 05 Mar 2007
Posty: 53
Wysłany: Czw Mar 15, 2007 5:20 pm   

no trochę się czepiasz :D z tą dyskryminacją to lekka przesada, oni zwyczajnie nigdzie się nie śpieszą. A niby gdzie możesz im uciec :D wszędzie dookoła woda :D . Taka życiowa mentalność pośpiech zabija- za to w Polsce się nie śpieszą bo czy się stoi czy się leży kasa i tak się należy :wink:
 
 
Norweg


Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 19
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw Mar 15, 2007 5:32 pm   Hej

Z przykrością stwierdzam że wszyscy tutaj sa traktowani jednakowo. Tyle tylko ze anglikom to zwisa - czy to bedzie jutro czy za tydzien . A dostawcy sa przyzwyczajeni. Śmiem nawet swierdzic ze my - jako polacy zaprawieni w bojach o swoje - szybciej coś załatwimy niz oni.
 
 
 
Norweg


Dołączył: 12 Mar 2007
Posty: 19
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw Mar 15, 2007 5:34 pm   I jeszcze....

Jako człowiek który już tu spedził 13 miesięcy radze nabrać do wszystkiego troche dystansu i uzbroić sie w cierpliwość - to pomaga.
 
 
 
radiaga


Dołączył: 13 Mar 2007
Posty: 201
Skąd: St. Helier (z Warszawy)
Wysłany: Czw Mar 15, 2007 7:20 pm   Re: Hej

Norweg napisał/a:
Z przykrością stwierdzam że wszyscy tutaj sa traktowani jednakowo. Tyle tylko ze anglikom to zwisa - czy to bedzie jutro czy za tydzien . A dostawcy sa przyzwyczajeni. Śmiem nawet swierdzic ze my - jako polacy zaprawieni w bojach o swoje - szybciej coś załatwimy niz oni.


Co fakt, to fakt ;)
W pierwszym miesiacu pobytu stwierdzilem, ze kupie sobie komorke (abonamentowa)... poszedlem do JT - sie nie dalo - nie mialem adresu. Szef zadzwonil do jakiegos znajomego gostka w JT i probowal zalatwic, zeby adres pracodawcy wystarczyl... w koncu sie zgodzili, ale zazadali 100 funtow kaucji :|

Poszedlem do SureM i przypadkiem trafilem na Lukasza (plakietki z imieniem sa bardzo pomocne ;) ). On pogadal ze swoim managerem - i sprzedali mi abonament na adres pracodawcy :)

Potem sie smialem w pracy, ze ja po 3 tygodniach na wyspie jestem w stanie zalatwic rzecz, ktorej nie mogl zalatwic tubylec ze znajomosciami :D
_________________
Pozdrawiam,
Radek
(w GG jestem w godzinach pracy - znaczy do 17)
 
 
 
Rafal_D

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 20 Mar 2007
Posty: 234
Skąd: Najstarsze miasto w Polsce
Wysłany: Wto Mar 20, 2007 4:14 pm   

Kolego Radiaga troszke pokory nie zaszkodzi...
Sam o sobie piszesz jako o murzynie a straszysz biednych kierownikow sklepow,taka mentalnosc ludzi tutaj i chociazbys do nich do domu poszedl to nic wiecej ponad ioch checi nie zdzialasz. Tymbardziej w placowkach stanowych... Pobedziesz tu dluzej to przywykniesz... Uwierz mi.
I nie probuj robic z sienie ofiary,tylko dlatego ze jestes Polakiem.
Wszyscy sa traktowani tak samo,bez wzgledu na rase,plec i seksualnosc.
Zawsze trafi sie jakis buc,ktory dlatego ze jestes Polakiem potraktuje Cie inaczej,ale nie mozna generalizowac...
 
 
 
radiaga


Dołączył: 13 Mar 2007
Posty: 201
Skąd: St. Helier (z Warszawy)
Wysłany: Wto Mar 20, 2007 6:25 pm   

Troszke sie nie zrozumielismy ;)

Nie pisalem o sobie joko o murzynie, tylko pisalem, ze ktos miejscowy moze mnie probowac tak traktowac. Jakkolwiek taka postawa nie swiadczy najlepiej o osobie, ktora ja prezentuje, jednak nie nalezy ona do zadkosci - nalezy wiec ja wziac pod uwage.
W Twoim poscie ta postawe prezentuje przytoczony 'buc'.
Ja tylko stwierdzilem, ze sa sytuacje w ktorych nie ma sensu pozwalac sie tak traktowac. Oczywiste jest, ze nie ma sensu wdawac sie w dyskusje z wstawionymi wyrostkami pod pubem. Jesli jednak probuje Cie tak traktowac osoba formalnie swiadczaca Ci uslugi, osoba reprezentujaca soba wieksza korporacje, czy urzad - to masz pelne prawo domagac sie weryfikacji tego traktowania i przeprosin od tej osoby - jest to oczywiste prawo rynku - dla mnie przynajmniej.

Tak wiec pokora o jakiej mowisz, i o jakiej prawia kazania ksieza na ambonie, jest tutaj po prostu zlym slowem (fakt, ze ogolnie tego slowa nie lubie - to inna sprawa).
Dobre wychowanie, kultura osobista, cierpliwosc - beda bardziej na miejscu - jesli chodzi o mnie - klienta. Natomiast jesli chodzi o dostawce - spodziewac sie nalezy rzetelnosci kupieckiej, uczciwosci, terminowosci (cos co sie nazywa lokalnie 'customer care').
Trzeba sie przyzwyczaic, ze wydajac swoje pieniadze nie nalezy sie stawiac w pozycji pokornego petenta - to nie ta cywilizacja, nie ta gospodarka i nie te czasy. Jezeli wydajesz pieniadze i zachowujesz wspomniane wczesniej przymioty - to nasz na 100% prawo oczekiwac i wymagac od osoby inkasujacej Twoja kase wywiazania sie z jego obowiazkow.

Dla przykladu historja sprzed kilku lat (w Polsce):
szukalem glazurnika do polozenia kafelkow w lazience, znalazl sie majster, ktory stwierdzile, ze sie wyrobi w zadanym terminie. powiedzial, ze zacznie od poniedzialku - czekam - nie ma goscia - dzwoni, mowi, ze cos mu wypadlo i bedzie jutro. OK - jesli sie wyrobi - nie moja sprawa.
Wtorek - to samo. Przyszed w srode.
Ja juz bylem w polowie pierwszej sciany, a jego rzeczy spakowane czekaly przed drzwiami. Podziekowalem mu i zyczylem powodzenia w nastepnej pracy. Gwoli scislosci - nie targowalem sie z nim - zgodzilem sie zaplacic tyle, ile chcial. Wymagalem jednak minimum rzetelnosci. Zabraklo jej - gosc nie zarobil - jego strata.

Tak wiec raz jeszcze: zamiast pokory proponuje byc swiadomym swojej wartosci i wynikajacych z niej praw i obowiazkow. 8)
_________________
Pozdrawiam,
Radek
(w GG jestem w godzinach pracy - znaczy do 17)
 
 
 
Rafal_D

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 20 Mar 2007
Posty: 234
Skąd: Najstarsze miasto w Polsce
Wysłany: Wto Mar 20, 2007 8:42 pm   

A co powiesz na pokorna swiadomosc wlasnej wartosci i wynikajacych z niej praw i obowiazkow?:)
 
 
 
radiaga


Dołączył: 13 Mar 2007
Posty: 201
Skąd: St. Helier (z Warszawy)
Wysłany: Wto Mar 20, 2007 9:02 pm   

rozsadny kompromis 8)
(ale dale nie lubie tego slowa ;) )
_________________
Pozdrawiam,
Radek
(w GG jestem w godzinach pracy - znaczy do 17)
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB GroupMapa Forum

Szkolenia bhp Wrocław | Szkolenia PPOŻ | Audiobooki | wyspa Jersey | Logo dla firmy